Wstępne dumanie o Donbasie

Ponieważ dużo osób zasypuje mnie wiadomościami, z pytaniem jak to wszystko, tak naprawdę tu wygląda. Postanowiłem zrobić takie małe, dotychczasowe posumowanie mojego pobytu w Donbasie. Chociaż na razie nie mam zamiaru się stąd ruszać to jestem pewnien, że w moim myśleniu nie zajdą drastyczne zmiany.

Zaczynałem od zera, a w zasadzie byłem na mentalnym minusie. Cała wykonywana koncepcja była na mojej głowie, od idei, po techniczne zaplecze, kontakty i finansowanie. Chociaż kilka osób obiecywało pomoc, skończyło się jak zawsze, mogłem liczyć tylko na siebie (z małymi wyjątkami, ale o tym później). I dobrze, dzięki temu jestem w bardzo dobrym i komfortowym dla mnie punkcie. Nauczyłem się już żyć jako człowiek „orkiestra”. I mimo zaszczepionej mi polskiej skromności, czuje, że tylko takie osoby są wstanie tu coś zdziałać, a może nawet w ogóle w życiu. Wygodnie mi tak, nie jestem zależny od nikogo, więc również nikomu nie robię krzywdy i to mi cholernie pasuje. Robię swoje, najlepiej jak potrafię. Przez cały czas mozolnie zbierałem kontakty, przechodząc przez różne szczebelki wtajemniczenia, ocierając się o konspiracje i metody szpiegowskie. Skejpy srejpy. Zrozumiałem szybko, że tu wojna i na zaufanie trzeba zapracować, jak nigdzie. Nikt nie podzieli się z Tobą żadną informacją, za nim nie zostaniesz sprawdzony, zaufany i zlustrowany. Trwało to wieki, ale było warto. Bez kontaktów i altruistycznej serdeczności, nie zdziałasz nic na tym terenie, w szczególności, gdy nie stoją za tobą poważne pieniądze i światowe tuby medialne.

10520693_1611415729073075_5616846666434011984_o

Cała ta praca, które ciężko na pierwszy rzut oka odkryć w dokumentacji, jest na Ukrainie kluczem do wszystkiego. Dziennikarze liczący tylko na działanie magiczne „papierka” z napisem akredytacja, nawet nie powąchają wierzchołka sytuacji, nie mówiąc już o zasmakowaniu jakiejkolwiek „prawdy”. Niestety większość „żurnalistów” należy do tej grupy i to oni Wam codziennie programują „informację”. Powodzenia. Wypranie mózgu i dobranoc. Nie będę ukrywał, że znam swój potencjał zjednywania wokół siebie ludzi, bardzo mi to pomaga w pracy, bardzo pomaga również sam fakt, że jestem z „Polszy” – tu nie ma żołnierza na block-poscie, który nie był by na saksach w Polsce i bardzo ciepło wspominają ten pobyt. Karmią, częstują kompotem, pomagają złapać stopa. Miłe zawsze, szanują moje pochodzenie, szanują Polskę. Na początku było to nawet trochę dziwne – bo przecież w Polsce mówią mi, że nie fajnie być Polakiem, że jestem jakimś cholernym cebulakiem. To była pierwsza lampka bezpieczeństwa, która się zapaliła i odmroziła inne neurony. Nauka świata od nowa. Cholera, pięknie. Mimo całej tej serdeczności, poświęciłem też sporą część mojej wątroby, wkupując się w żołnierskie towarzystwo, żarkowatą wódą. Słowianie, chyba w ten sposób, najprościej znajdują uniwersalny język, który pozwala im się otworzyć. – Patrz DIY: Nie ufaj nikomu kto odmówi napić się z Tobą wódki.

IMG_0205

Na każdym kroku spotykałem się więc, z niesamowitą życzliwością, zarówno od strony Ukraińskiej, jak i od strony separatystów. Dosyć szybko przekonałem się własnym sercem, że ludzie bo obu stronach, są tacy sami. Coś co wydawać by się mogło normalnie truizmem. W dzisiejszym świecie, zabrudzonym przez propagandowe media, nie było oczywistością – trzeba się odkopać i odkurzać od tych informacyjnych naleciałości. Resetować i programować od początku, wg swoich zasad. Odkrywać coś, co wydawało by się oczywiste z punktu widzenia myślącego człowieka. Nie oszukujmy się propaganda dwóch stron na przemian antagonizuje ludność. Spuszczają psy z kagańców i szczekają, zagryzają, czasem na śmierć. Sam byłem uczestnikiem spreparowanej z moją osobą (i Anią w LRN) propagandy, widział na własne oczy propagandowe sms, wysyłane w Donbasie i stylizowane na „prywatne” z informacją jaka to, tamta strona jest zła. Czytałem wiadomości z mediów światowych z Donbasu, a później konfrontowałem je ze swoimi obrazami. I co? GÓWNO PRAWDA! Słuchałem, rozmawiałem, widziałem własnymi oczami, czasem, rzeczy których nie chciałbym widzieć. Wszystko ze mnie się wypruło, po raz pierwszy, myśli chciały mnie zabić i każdy napotkany tu obraz wyostrzył się by zamydlić mi ostatnie naiwności w patrzeniu na świat i w jego ocenie.

A Wy Polacy, nie lubicie Ruskich prawda? A właściwie to czemu? Zastanówcie się dobrze, za nim następnym razem użyjecie pilota od telewizora.

10421427_375096532691074_654259791792144249_n

O co w tym wszystkim chodzi? Nie odkryje Wam złotych gór. Myślice sami. Z całym szacunkiem dla tych żołnierzy, patriotów, zwykłych ukraińskich serdecznych „Kowalskich”, których spotykałem i których darzę wielkim szacunkiem. Wojna to „dzięgi” i tamci na „górze” o tym wiedzą. Chodzi o kasę, chodzi o kariery, chodzi o własne zachcianki, chodzi o egoizm, chodzi o władzę. W LRN zapytałem jednego z rosyjskich dziennikarzy z Moskwy, mieszkającego obecnie w LRN i pracującyw stacji Ługańsk24, po co tak naprawdę tu przyjechał. I wiecie co odpowiedział? Że w Moskwie był nikim, a W ŁRL może budować struktury nowego państwa, może być kimś ważnym i może wpływać na przebieg wydarzeń w otaczającym go świecie. Ot ludzki egoizm. Rozmawiałem z żołnierzami LRN, dla których wojna to „zabawa” (sic!), bez której nie potrafią żyć. To ich styl życia, „pasja”, jak każda inna ludzka, np. zbieranie znaczków. Byle dla hecy i własnych zachcianek. Spotykałem Ukraińskich żołnierzy, prostych wojaków, którzy emocjonalnie opowiadali jak Ukraińscy generałowie ich wykorzystują do własnych celów – do „dzięgów” na wojnie. Zdają sobie sprawę że są tylko pionkami w tej grze, mimo wszystko chcą walczyć, uważają się za wielkich patriotów. A w zasadzie umierają za coś innego, niż im się na początku wydawało. Widziałem pijanych żołnierzy Ajdaru awanturujących się na każdym kroku, pieprzących wszystko co się rusza. Widziałem ukraińskich Kozaków, którzy bez grosza przy duszy jechali na stopa do Donbasu.Widziałem ludność cywilną na froncie,która pragnie tylko godnie żyć na ziemi swoich ojców. W żadnym razie nie zamierza jej opuszczać, mimo że podczas naszej krótkiej rozmowy, padały strzały z GRADów,  stając się po porstu naturalnymi przecinkami w naszej konwersacji. Widziałem chłopaka z Dolbaczewa, który stracił dom za 3 miliony hrywien (500.000 zł) i przeprowadził się do Charkowa, gdzie zarabia 4.000 hrywien (800 zł) – z czego 2 tysiące hrywien płaci na wynajem pokoju. Państwo Ukraińskie wypięło się na niego, dosłownie, zadem. Widziałem lokalnych hipsterów w Kijowie, wlewających tequile za 120 hrywien (24 zł) w modnym klubie do wystylizowanych gardeł. Kontrasty wszechobecne! To one budzą cię w środku nocy, zalanego potem i blokują cewkę moczową, kiedy musisz w nagłej sytuacji skorzystać z toalety.

11535898_398829623650454_3147626591380071758_n

Wszystkie dotychczasowe zaobserwowane przeze mnie sytuacje Budują mi obraz prawdziwego oblicza i kondycji Świata. Zostaliśmy oszukani i będziemy oszukiwani. Wojna jest tylko dla nielicznego elitarnego grona światowych polityków, którzy załatwiają własne interesy. Reszta to tylko odłamki rzuconego przez nich granatu. Uderzające w każdego kto posmakuje wbrew własnej woli, gorzkiego smaku wojny. Przeżuwa ich i wypluwa, osieroconych i niechcianych. Wszyscy mają to w dupie. Niby truizm, wiem. Ale kurwa to co łzawi w oku najbardziej, to, że Ci zwykli ludzie spluwają na przeszłość, starając się żyć dalej, powtarzając jak mantre: „A co my prości ludzie mamy na to poradzić”. Rozumiem ich, ale widocznie byłem rozpieszczony w „wolnej” Europie i do końca nie tracę nadzieji.

11105149_1039604366050045_8401151976442342864_n

Jak ja się w tym wszystkim czuje? Abstrahując od Wojny. Jestem nikim i zdaję, sobie z tego sprawę. Jak to ładnie ujął mój znajomy wice-minister informacji i prascy ŁRL, Taras, podczas wydarzenia, gdy jeden z agentów SB zabronił mi filmować: „Sorry stary, ale to nie Twój show”. Pozbyłem się już zachowawczej myśli „nie bądź bezczelny”, nie publikuj. Tak publikuje, ironiczne, krótkie filmy, ze świadomością możliwej fali hejtu, że lansuje się na wojnie. No cóż pewnie też po trochu tak jest, nie będę oszukiwał, odnalazłem się tu. Wykorzystuje do cna, każdy skrawek mojego potencjału. Realizuje się również egoistycznie wiadomo, mam tego pełną świadomość. Ale mam świadomość również, tego, że spełniając się, jestem wstanie zabrać głos w sprawie, która wbrew pozorom dotyczy całej społeczności Światowej. Mimo tego, że ona będzie się zapierać nogami i krzyczeć, że to nie jej wojna. Po czym pójdą do galerii i kupią chińskie buty. Lemingi takie no, nic nie poradzisz.

11638092_435308673314003_1399763811_n

Robię więc swoje „dzięgi” na Wojnie, tak, godne potępienia. I mimo całej sytuacji ciesze się z tego. Marze tylko o tym by być częścią tej piramidy, która doprowadzi do odrodzenia się człowieka. Może jestem kolejnym małym trybikiem, w zmianie mentalności ludzi na świecie. Może moja osoba przyczyni się do tego, że zainspiruje 3-4 inne osoby, które z kolei zainspirują kolejne. A wiecie jak działa piramida przecież, będzie rosnąć, w żółwim tempie, ale cierpliwości. Tak, jeszcze romantyk. I życzę sobie by tak pozostało.

Obecnie podróżuje po Donbasie z Filipiem, angielskim dziennikarzem radiowym. Planujemy dostać się do Donieckiej Republiki Ludowej i stamtąd dalej do Ługańskiej Republiki Ludowej. Przed nami mnóstwo pracy, ale morale wysokie! Niestety padł mi Samsung – telefon, którym filmowałem, mam pożyczony chwilowo inny, od kolegi, muszę kombinować. Proszę o kciuki!

Dziękuje Wszystkim za wsparcie! Każde słowa dla mnie to budulec żelbetonowy, który pozwala mi mocno stać przed następnym krokiem. Ufff.

W Ługańskiej Republice Ludowej